Mały wypad w okolicę

To tylko moje hobby – mała odskocznia od tego co robię na co dzień. Skupienie uwagi na innych sprawach pomaga mi odpocząć i odświeżyć widzenie przyziemnych spraw. Upgrade – reaktywacja.

Zauważyłam, że gdy oddalam się od domu, część problemów znika… hmmm… jednak nie jest wyjściem wyjechać i nie wrócić, ale wrócić z gotowym rozwiązaniem! Ot sztuka!

Ostatnie miesiące dały nam w kość. Wszystkim. Uczniom, nauczycielom, dzieciom, rodzicom, pracownikom i pracodawcom, ale najbardziej doskwierały po prostu kobietom. To kobiety oberwały najbardziej – moim zdaniem. Nie musisz się z tym twierdzeniem zgadzać, ale natłok obowiązków, spiętrzonych przez siedzące w domu 24/h dzieci dał w kość nawet tym najtwardszym…

Nagle porządek skrzętnie zaprowadzony przed wyjściem po pracy, okazał się innym porządkiem po pracy. Porządek w wersji dzieci…

Nagle zmęczone po szkole dzieci stały się dziećmi pragnącymi skakać i biegać… oczywiście dokładnie wtedy gdy postanowiłaś odpoczywać, wtedy kiedy zawsze miałaś na to czas…

Nagle nikt nie nakarmi Twoich dzieci w ciągu dnia, kiedy jesteś w pracy. To Ty musisz zrobić ten obiad – tylko kiedy? przecież jesteś w pracy….!

Nagle pierzesz więcej, sprzątasz więcej, gotujesz więcej, ale i tak to wszystko za mało…

Weekendy są jak Święty Graal… chwila samej w łazience jest jak Święty Graal… wyjście do kina również, nie wspominając już wyjścia do restauracji…

Z siedzenia przed restauracją cieszyłam się tak bardzo, że zapomniałam zrobić zdjęcie sałatki z burratą, arbuzem i malinami… za to mam zdjęcie tacki … zrobiłam kiedy czekałam na realizację zamówienia 🙂

A potem lądujesz w polu rzepaku i myślisz sobie: biegnij, Lola, biegnij!

I chciałabyś oderwać się od rzeczywistości i znaleźć się zgoła w innym miejscu… Co Cię trzyma kobieto?

I tak oto wylądowałam w Grotach Mechowskich. Aż niemożliwe, że tu mnie nigdy nie było! Cudowne miejsce, choć miniaturowe i całkiem niepozorne. Co prawda nie jest to Jaskinia Postojną na Słowenii, ale jednak warta obejrzenia. Mnie było tam za ciasno – musiałam przejść ją na kuckach, ale było bardzo fajnie 🙂

A potem powrót do domu… chyba tam nie dojedziemy, gdyż co róż piękne widoki

Tak oto minęła niedziela… nie są to Bahama czy Honolulu, ale moje piękne okolice, moja Polska. Myślę, że jeszcze nie nauczyliśmy doceniać tego co mamy na naszym podwórku. Czasami myślę, że mogłabym spakować się i wyjechać daleko… ale nie… Polska jest na tyle zapomnianym i niedocenionym zakątkiem, że właśnie tu można znaleźć naturę i prawdziwe piękno okraszone dzikością i naturalnością…

Miłego kolejnego tygodnia 🙂

P.S. Dziękuję losowi za mieszkanie nad morzem 🙂

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *