Niewiele trzeba by czuć, że zrobiło się coś dobrego. Praca uszlachetnia, ale dobry pomysł uszlachetnia dwa razy bardziej, bo przy włożonej pracy jesteśmy w stanie uszczęśliwić otaczających nas ludzi. Czym byłoby gotowanie gdyby nie te mordki pochłaniające nasze wypieki, zupy, przekąski…
Kiedy pozbierałam wszystkie resztki oraz pojedyncze sztuki warzyw okazało się, że moje dzieci mają własny pomysł na ich przerobienie: sajgonki! Niby trudne danie, za które długo nie mogłam się zabrać i podchodziłam do niego z pewną rezerwą. Jednak po dwukrotnym ich wykonaniu okazało się, że wychodzą mi na tyle dobrze, że wszystkie sztuki, które przygotuję, znikają w oka mgnieniu.
W sajgonkach najbardziej urzeka mnie ich prostota i jednocześnie efektywność. Małe danie, do złapania w palce, do maczania w sosie słodko-kwaśnym jest wdzięczne w sposobie jedzenia. Zazwyczaj sajgonki robi się z mięsem, jednak jest przekonana, że mięsa jemy za dużo i staram się je znacznie ograniczyć. Kiedy tylko mogę nadganiam jego brak dodatkowymi warzywami. Stąd w moim wydaniu zazwyczaj serwuję sajgonki warzywne.
Składniki
marchew
kiełki (dowolne)
papryka czerwona i żółta
cebula
czosnek
makaron ryżowy (1/4 paczki)
papier ryżowy
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżka oleju sezamowego
łyżeczka miodu
olej do smażenia sajgonek

Sposób wykonania
- pokroić składniki w paseczki
- polać patelnię olejem sezamowym i rozgrzać
- wrzucić składniki na patelnię i smażyć przez 10 min
- namoczyć makaron ryżowy w gorącej wodzie i dodać do farszu
- dodać sos sojowy, sos rybny i miód
- papier ryżowy maczać w ciepłej wodzie
- na papier ryżowy nakładać farsz i zawijać (filmik poniżej)
- smażyć na głębokim oleju do momentu zarumienienia
Jeśli nie wiecie jak zawijać sajgonki, znalazłam bardzo fajny filmik na YT, możecie popatrzyć technikę ich zawijania.

Życzę smacznego!




