Okazało się, że brak miejsca do gotowania, ma swoje dobre strony. Oczywiście nie znalazłam ich w pierwszym dniu remontu, ani nawet w drugim, ale jestem wdzięczna, że znalazłam je w ogóle. Pierwsze dni były dla mnie szokiem, który nie pozwalał mi ogarnąć nawet zrobienia kawy. Krzątałam się, snułam i potykałam, aż w końcu przeszłam nad tym do porządku dziennego. Co prawda, nie gotowałam w tym czasie i wraz z dziećmi stołowaliśmy się w zaprzyjaźnionych kuchniach lub ulubionych, ale niezbyt drogich barach i restauracjach, ale szykowałam jedzenie, które dawało się przygotować na szybko. Czas ten pozwolił mi docenić posiadanie własnej kuchni i zatęsknić za nią, i mam nadzieję, jest to tęsknota odwzajemniona.

Składniki
3 banany
1,5 szklanki malin (mogą być zamrożone)
0,5 szklanki mleka (może być krowie, kokosowe, ryżowe, lite)
dodatkowo pocięte na plasterki owoce: banan, borówki amerykańskie, brzoskwinia, awokado
dowolne orzechy
Sposób wykonania
- Do blendera wrzuć banany, maliny i dodaj mleko
- Zmiksuj składniki tak, aby powstałe smoothie miało jednolitą konsystencję
- Przełóż smoothie do miseczki i na wierzchu poukładaj pocięte w plasterki banany, brzoskwinie i awokado.
- Dodaj ulubione orzechy oraz borówki amerykańskie

Jest to przepis na dwie pełne miski. Dla dwóch dorosłych osób. Można się tym najeść do syta bez wyrzutów sumienia i dbania o ilość kalorii 🙂 Zajadamy się takim smoothie na drugie śniadanie z moimi dorastającymi córkami i 8-letnim synem. Kolorowe śniadania to coś co lubią dzieci.






